Historyjka z przeszłości

Kto by to pomyślał! Moja historyjka, którą dawno temu opowiadałem koledze wygrała konkurs literacki ogłoszony w naszej lokalnej gazecie. I co śmieszne to wcale nie kolega ją napisał tylko jego dwunastoletni syn. Widocznie musiał ją słyszeć kiedy ją opowiadałem. A tak właściwie to nie było się czym chwalić, ponieważ była to historyjka autentyczna o moim młodzieńczym wybryku. To były czasy kiedy Ogrodzenia kute miało bardzo mało osób. Z powodu wysokich kosztów. Traf chciał, że mój niedaleki sąsiad miał odpowiednie fundusze. Wygrał w totolotka i zaszalał. Od zawsze jego marzeniem były ogrodzenia kute i zaraz po tej wygranej postanowił takie ogrodzenie sobie zrobić. A jakże zrobił. Nie przewidział tylko jednego. Że jego sąsiedzi mają dorastających synów, którzy jeszcze nie dorośli i bardzo lubią robić młodzieńcze psikusy. A my, co tu dużo mówić nie bardzo lubiliśmy tego naszego szczęściarza i postanowiliśmy zrobić mu kawał. Pod osłoną nocy zamieniliśmy mu dopiero co wstawioną nowiuteńką kutą bramę na zwykłą, w dodatku taką najbardziej obdrapaną jaką tylko mogliśmy znaleźć na złomowisku. Co działo się dalej nie muszę już mówić!...