BUTY
Kiedy ja brałam ślub niczego nie było w sklepach. To były bardzo dziwne czasy. Zupełnie inne niż obecne. Człowiek umiał wtedy cieszyć się byle czym. Jak spojrzę na ubrania z tamtych czasów, które jeszcze są przeze mnie zachowane to wstyd się przyznać, ale nie wierzę, że w nich chodziłam. Miałam bardzo skromne sukienki do ślubu kościelnego i cywilnego. Nie było wówczas ślubu konkordatowego. Moje wesele Ruda Śląska odbyło się na działkach pracowniczych mieszczących się niedaleko mojego domu. Cała moja rodzina miała blisko, gorzej mieli ludzie zaproszeni ze strony pana młodego. Wracając do mojego stroju pamiętam, że nie mogłam kupić butów dla siebie. Miałam zbyt małą stopę. Z reguły firmy produkują damskie obuwie od numeru 36, a ja potrzebowałam 35. To był dla mnie duży problem, bo przecież nie mogłam kupić sobie do ślubu butów komunijnych. To byłoby śmieszne. Jeździłam za nimi wszędzie, przypuszczam, że to były najbardziej wychodzone buty na świecie. W sąsiednim mieście trafiłam na odpowiednie, pasujące do sukienki i na mnie półbuty. Byłam prze szczęśliwa. Wszyscy goście wspominają nasze wesele Ruda Śląska. Część z nich ze względu na trudne czasy, a część ze względu na udaną uroczystość.
